Na początku lutego br. UOKiK wydał ważną decyzję, w której nałożył na jednego z pośredników obowiązek wypłaty finansowych rekompensat dla konsumentów, którzy ponieśli straty w związku z nabyciem obligacji GetBack. To pierwsza decyzja nowego Prezesa UOKiK, która jest jednocześnie ważnym ostrzeżeniem dla wszystkich przedsiębiorstw branży finansowej.

Wraz z końcem stycznia doszło do zmiany na stanowisku Prezesa UOKiK. Dotychczasowy prezes – Marek Niechciał został zastąpiony przez Tomasza Chróstnego, który do tej pory pełnił w UOKiK funkcję wiceprezesa, odpowiedzialnego za ochronę konsumentów. Nowy Prezes UOKiK rozpoczął pełnienie swojego urzędu od wydania odważnej i stanowczej decyzji, w której stwierdził, iż pośrednik dopuścił się tzw. missellingu w sprzedaży obligacji GetBack i na tej podstawie nałożył na pośrednika mało popularną dotychczas, acz w praktyce bardzo dotkliwą sankcję, która może pogrążyć ukaranego, a dla wszystkich instytucji finansowych jest ważnym ostrzeżeniem.

Czym jest tzw. misselling?

Według definicji udostępnionej na stronie internetowej UOKiK, missellingiem możemy określić nieuczciwą sprzedaż, wątpliwą pod względem prawnym i etycznym. Mowa tu zarówno o przyjętych procedurach, jak i konkretnych zachowaniach sprzedawców. Z kolei, jeśli zajrzymy do przepisów prawa, to w art. 24 ust. 2 pkt 4 Ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów „missellingiem” określa się „proponowanie konsumentom nabycia usług finansowych, które nie odpowiadają potrzebom tych konsumentów ustalonym z uwzględnieniem dostępnych przedsiębiorcy informacji w zakresie cech tych konsumentów lub proponowanie nabycia tych usług w sposób nieadekwatny do ich charakteru”.

Obrońcy ukaranego oczywiście mogą – i zapewne będą – podnosić, że w tej spawie już raz stwierdzono, że pośrednik wprowadzał klientów w błąd, co jest jedną ze składowych missellingu, a jak wiadomo – nikt w Polsce nie może być ukarany dwukrotnie za ten sam czyn. Gdyby jednak ta argumentacja nie zadziałała, możliwe będzie podniesienie zarzutu, iż przesłanka „produktu odpowiedniego dla konsumenta” ma charakter oceny, a skoro sprawa ma charakter precedensowy, to zastosowana sankcja jest zbyt surowa. Ostatecznie, obrońcy ukaranego mogą dowodzić, że sam ukarany został wprowadzony w błąd przez emitenta, a co za tym idzie – to na emitencie powinna spoczywać finalna odpowiedzialność. Opcji jest wiele, a mając na uwadze skalę i dolegliwość zastosowanej sankcji, w tej sprawie z całą pewnością wykształci się ciekawa linia – zarówno orzecznicza, jak i obrony.

Nie sztuką jest płakać nad rozlanym mlekiem

Parafrazując mądrość ludową, nie sztuką jest płakać nad rozlanym mlekiem, lecz dowiedzieć się, dlaczego się ono rozlało i co można zrobić, aby w przyszłości taka sytuacja się nie powtórzyła. W tej sprawie nie byłoby mowy o missellingu, gdyby w odpowiednim czasie – czyli przed wprowadzeniem produktu na rynek – przeprowadzono efektywny proces compliance, czyli oceny zgodności oferowanego produktu lub przyjętego modelu biznesowego z normami regulującymi rynek finansowy. Specjalnie używam tu pojęcia „norm”, bowiem instytucje finansowe – a zwłaszcza te, które oferują swoje produkty konsumentom – są związane nie tylko przepisami prawa (tzw. hard law), lecz również normami o charakterze „soft law”, wynikającymi przykładowo z prokonsumenckiej optyki organów nadzorujących rynek.

W związku ze stwierdzeniem przez UOKiK missellingu w omawianej sprawie, Prezes UOKiK nałożył mało popularną dotychczas sankcję, tj. zobowiązanie do wypłaty rekompensat konsumentom, wobec których stwierdzono misselling. Wysokość tych rekompensat, ustalono na poziomie 20% zainwestowanych środków, jednak nie więcej niż 10 tys. zł dla każdego z poszkodowanych konsumentów. Oczywiście wspomniane 10 tys. zł być może nie robi takiego wrażenia, jak chociażby wymierzone w styczniu br. 120 mln zł kary w tzw. dieselgate jednak, jeśli pomnożymy te 10 tys. zł przez ilość poszkodowanych konsumentów, wówczas kwota sankcji może urosnąć do wręcz astronomicznego rozmiaru, który dla większości przedsiębiorców oznaczałby konieczność ogłoszenia upadłości.

Tu warto przypomnieć, że UOKiK, oprócz obowiązku wypłaty rekompensaty, może nałożyć na przedsiębiorstwo karę w wysokości nawet 10% obrotu za rok poprzedzający rok nałożenia kary. Co prawda tak wymierzona kara miałaby raczej charakter eliminacyjny, aniżeli prewencyjny czy wychowawczy, jednak faktem jest to, że sankcje, które na przedsiębiorstwa może nałożyć UOKiK mogą okazać się niezwykle dotkliwe. Inną kategorią są sankcje, które UOKiK może nakładać na osoby zarządzające przedsiębiorstwami – a te również mogą osiągnąć astronomiczny pułap, rzędu kilku milionów złotych. Do tego dochodzi możliwość wpisania na listę ostrzeżeń publicznych, prowadzoną przez KNF oraz – oczywiście – postępowanie karne, prowadzone przez prokuraturę.

Sektor finansowy musi być profesjonalny i bezpieczny

Biorąc pod uwagę powyższe, niektórzy mogą się zastanawiać, czy jest sens dalej działać w branży finansowej, która obwarowana jest taką ilością i dolegliwością sankcji. Odpowiedź jest prosta: oczywiście, że tak! Trzeba jednak dopełnić wszelkich starań, aby działalność prowadzona w sektorze finansowym, była maksymalnie profesjonalna i bezpieczna – zarówno dla przedsiębiorcy jak i jego klientów. Nie bez powodu mówi się bowiem, że instytucje finansowe są instytucjami zaufania publicznego. Rolą odpowiedzialnej instytucji finansowej jest zatem nie tylko pozyskanie tego zaufania, lecz również jego utrzymanie.

W przypadku dużych instytucji, takich jak banki czy firmy ubezpieczeniowe, funkcjonują całe zespoły prawników, którzy w działach compliance kontrolują pod kątem zgodności z różnymi normami działalność korporacji oraz oferowanych przez nią produktów. Po to, by bezpiecznie mogli się czuć klienci, pracownicy oraz osoby nią zarządzające. Działy compliance dbają również o bezpieczeństwo samych korporacji, po to, by mogły one przetrwać i się rozwijać, mimo licznych zagrożeń i niesprzyjających warunków.

Co jednak, jeśli rzecz dotyczy mniejszych instytucji finansowych, które nie zawsze mogą sobie pozwolić na zatrudnienie całego sztabu prawników? Wówczas z całą pewnością warto korzystać z outsourcingu, czyli usług zewnętrznych kancelarii prawnych lub zrzeszeń pracodawców, bądź izb gospodarczych, które prowadzą swoją działalność po to, by pomagać przedsiębiorcom i chronić ich, jednocześnie dbając o to, aby instytucje finansowe były nadal instytucjami zaufania publicznego.

Omawiany przykład pokazuje, że brak skutecznego compliance w krótkiej perspektywie może co prawda przyczynić się do nadzwyczajnych zysków, jednak w dłuższej perspektywie czasu rodzi opłakane skutki, zarówno dla konsumentów jak i przedsiębiorców. Na koniec, zamiast podsumowania, zachęcam zatem do zadania sobie pytania: a w jakiej perspektywie działam ja i moja firma?

 

 

Paweł Grabowski

Radca prawny, Pełnomocnik Zarządu PZIP, Of Counsel w Kancelarii Pruski & Różyło. W latach 2015-2019 Poseł na Sejm RP.

Paweł Grabowski
Radca prawny, Pełnomocnik Zarządu PZIP, Of Counsel w Kancelarii Pruski & Różyło. W latach 2015-2019 Poseł na Sejm RP.
.